Olga Tokarczuk, Czuły narrator
Przychodzi taki moment w życiu człowieka, kiedy nie wypada czegoś nie znać. Niestety, już od najmłodszych lat hodowana w nas nienawiść do lektur bardzo skutecznie ogranicza nam bezstresowe poznawanie tekstów, które są uznawane za modelowe, klasyczne. Tak samo w moim przypadku było z twórczością Olgi Tokarczuk, która wydawała mi się trudna i raczej nieatrakcyjna. Moja narzeczona jednak poleciła mi wykład noblowski, który zmusza mnie do zmiany nieprzychylnego nastawienia wobec autorki.
Czuły narrator to esej, w którym Tokarczuk syntetyzuje swoje przekonania – takie odniosłem wrażenie, kiedy słuchałem jej przemówienia. Już w pierwszej części posługując się zwyczajną opowieścią wprowadzone zostało pojęcie duszy – czułego narratora. Znajduje się tutaj też krótki moment zadumy nad słowem „jestem”. Tylko te dwie rzeczy, które zdecydowałem się tutaj wspomnieć wywołują niezwykłe emocje i wprowadzają w klimat przemówienia – eteryczny, uniwersalny, wychodzący poza pojedynczą jaźń. Ostatnio miałem niezwykłą okazję zapoznać się z tekstami, które stanowią próbę przezwyciężenia ograniczeń ludzkich i wznoszą się na niesamowity poziom, by dostarczyć odpowiedzi na problem, który nauka oraz sztuka starają się rozwiązać korzystając ze swoich metod. Pytanie o sens, bo o nim właśnie mowa, bardzo mocno wybrzmiewa w pierwszej części.
W kolejnych akapitach nadal przebrzmiewa to poszukiwanie sensu. Nie jest to młodzieńcze szukanie odpowiedzi na wielkie pytania, ale zaduma człowieka dorosłego. Osoba ta jest w pewnym stopniu jednocześnie nam współczesna, ale jej narracja pozostaje uniwersalna. Mam nadzieję, że wybaczycie mi tutaj mój lapidarny styl. Tych kilka przeplatających się myśli wyrażonych w przemowie jest bardzo ważne w kontekście samoświadomości i dlatego chciałbym je pozostawić, jako nagrodę dla tych, którzy sięgną do tekstu. Zanim przejdę do może zbyt szybkiego końca, ostatnim tematem, jaki chcę tu przytoczyć, jest celne spostrzeżenie, że jako społeczeństwu brakuje nam wyobraźni by nadążyć za zamianami, które się dzieją. Tak jak zauważał to Harari w książce 21 lekcji, którą omawiałem wcześniej – brakuje nam sposobów oraz pomysłów na świat, w którym żyjemy. Jesteśmy tym brakiem mocno ograniczeni, a zamiast całościowej koncepcji mamy zbiór osobnych opowieści „ja”, którym brakuje odpowiedzi uniwersalnej. To stwierdzenie bardzo mocno rezonuje we mnie, szczególnie ze względu na konieczność zmierzenia się z problemem własnych ograniczeń i odczucia, że poszukiwanie jego rozwiązania jest bardzo ludzkie, a więc nie ograniczone tylko do ja – niesamotne.
Język eseju jest niezwykły – metaforyczny, ulotny, pełen odcieni znaczeniowych. To sprawia, że chcąc tutaj opisać wrażenia i motywy w nim występujące pewnie powstałby tekst dłuższy, niż zakłada forma, i z pewnością dłuższy, niż pozwala na to czas przeciętnego czytelnika. Powiem tylko, że Olga Tokarczuk ujęła mnie swoim postrzeganiem świata, tak pięknie wyrażonym w eseju oraz ideami, które za nim stoją. Z pewnością będę chciał opisać jakąś jej książkę na tym blogu.
Pełny tekst wykładu noblowskiego można znaleźć tutaj:
https://www.nobelprize.org/prizes/literature/2018/tokarczuk/104870-lecture-polish/
W.


Komentarze
Prześlij komentarz