Aleksandra Herzyk, Patrycja Wieczorkiewicz - Przegryw: mężczyźni w pułapce gniewu i samotności

 


Zasadą, którą kierowaliśmy się przy tworzeniu tego bloga, jest opisywanie książek w jakiś sposób wartościowych. Z czasem blog miał stać się zapisem naszych czytelniczych blasków. Dzisiaj jednak chcę opisać pozycję, która budzi we mnie emocje sprzeczne na wielu płaszczyznach.

 

     W pierwszej kolejności, trudno jest opisywać tego rodzaju zjawiska, jakim jest ta książka, w kulturze hiperpoprawności politycznej i ludzi wysoko wrażliwych -  tzw. snowflake’ów. Takie uwzględnianie wszystkich możliwych problemów, jakie mogą mieć odbiorcy mocno utrudnia komunikację. Kolejnym czynnikiem jest doświadczenie treści zawartych w pozycji, a w końcu dużym wyzwaniem jest dla mnie sposób promowania, czy ogólnie - sposób komunikowania przez autorki problemu, który opisują w swoim utworze. Uprzedzam też, że ten wpis będzie w większym stopniu bazował na mojej inteligencji emocjonalnej, niż zazwyczaj.


Zacznijmy jednak od treści, ponieważ to ona skłoniła mnie ostatecznie do opisania dzisiejszej pozycji. Jest to wynik około półtorarocznego zbierania materiałów i rozmów autorek z przedstawicielami środowiska Przegrywów. Co to za środowisko? Otóż, jak się okazuje, jest to internetowa męska społeczność, której spoiwem wydaje się niedostosowanie społeczne, a co za tym idzie, niezadowolenie z systemu, umowy społecznej oraz własnych (ocenianych jako żałosne) osiągnięć. Społeczność ta fetyszyzuje doświadczenie swojej mierności i jednocześnie rozwija w sobie gniew w stosunku do osób postrzeganych jako “normalne”. Celowo staram się unikać opisywania treści książki językiem, którym posługują się osoby zaangażowane w zjawisko przegrywu, uważam bowiem, że posłużenie się nim do opisu dla osób, które nie znają treści, może odstraszać. Pamiętam doskonale jakie emocje towarzyszyły mi podczas lektury i fragmenty, którymi dzieliłem się z K. Mówiąc krótko - czytając tę książkę czułem się jakbym schodził na dno gehenny ludzkiego cierpienia, zwątpienia i mizerności. Jeszcze bardziej przerażające jest to, że mimo skrajnego wyobcowania postaci tworzących społeczność Przegrywów, ich doświadczenia są w dużej mierze uniwersalnymi doświadczeniami chłopców i mężczyzn. Tutaj jednak z wielu powodów mężczyźni wypowiadający się w książce nie podnieśli się z tego upadku i zostali na dnie - czasami tym powodem byli przemocowi rodzice, a czasami po prostu poczucie wyobcowania w okresie dojrzewania. Wypowiadający się za największe osiągnięcie, do którego są zdolni, uważają samobójstwo. Nienawidzą szczerą nienawiścią kobiet, zwłaszcza tych, wobec których czują się gorsi - czyli większości. Na dodatek, przyczynę swoich porażek upatrują w chorobach psychicznych, czy też fizycznych ubytków, które tropią z manią podobną genetykom III rzeszy niemieckiej. Nie jest to hiperbola - w treści książki zapoznać się można z dokładnymi opisami wyznaczników “przegrywu” oraz sposobami upiększania się, które stosują Przegrywy w czasie okresów “wychodzenia z przegrywu”.

Życie wewnętrzne typowego przedstawiciela tej społeczności przypomina nieustanne balansowanie, a właściwie to targnięcia, pomiędzy skrajną beznadzieją (kiedy są blisko samobójstwa), a okresami mobilizacji, w czasie której starają się “wyjść z przegrywu” i skrajnej samotności poprzez poznawanie potencjalnych partnerek. Na pierwszy rzut oka taka huśtawka emocjonalna może to wydawać się komiczna, ale w gruncie rzeczy jest dramatyczna. Dodać należy, że niektórzy przedstawiciele tej grupy są silnie antyspołeczni i w zasadzie powinniśmy się cieszyć, że nie wierzą w swoje możliwości, bo dyskutują jak najlepiej byłoby dokonać zbiorowego mordu i zemsty za własne nieszczęście na tzw. “normikach”. Chociaż dyskusje i opisy przytaczane w książce koncentrują się wokół tematu seksualnej sprawności i wyglądu, to istotnym jest także to, że mężczyźni Ci wykonują zwykle nisko płatną pracę, nie posiadają też wykształcenia czy chociaż bardziej znaczących osiągnięć na jakimkolwiek polu. Żyją na obrzeżach internetu - serwerach discordowych, dostępnych wyłącznie na zaproszenie, czy ukrywając swoje treści za tagami lub memami na wykopie (wykop.pl). Ich sposób komunikowania tożsamości sam w sobie jest bardzo ciekawy jako zjawisko kulturowe. Kolejną cechą jest pogarda wobec seksualności. Są to, można powiedzieć, poglądy bardzo konserwatywne - jakakolwiek aktywność lub pozór seksualności jest potępiany. Jednocześnie ludzie ci zaznaczają i cierpią z powodu swojego niskiego potencjału w realizacji swoich potrzeb seksualnych, więc snują marzenia, niczym nastolatkowie.  Wydawać by się mogło, że takie konserwatywne podejście może iść w parze z tradycyjną religijnością. Przegrywy jednak w większości są ateistami lub agnostykami. 


Po zanurzeniu się w te tematy, i całej dramaturgii doświadczeń, uważam, że lektura jest budująca, ale nie wprost. Przede wszystkim pokazuje, że uniwersalne doświadczenie bycia niewystarczającym, czy też doświadczenie porażki, mogą być destrukcyjne, jeśli usilnie zaprzecza się swoim możliwościom. Pozostanie w przepaści i rozkładanie na czynniki pierwsze porażki mogą prowadzić do kolejnych tego typu doświadczeń, a te po jakimś czasie same sprawią, że nawet hipotetyczny mężczyzna z potencjałem bez problemu odnajdzie się w społeczności, którą konstytuuje porażka. W tym sensie mechanizm, który buduje społeczność Przegrywów, przypomina mechanizm działania sekt. Mają oni swój spór dogmatyczny o to, czy możliwe jest wyjście z przegrywu. Kto z niego wyjdzie, zostanie Mesjaszem Przegrywów, który będzie mógł przekazać innym wiedzę jak to zrobić. Mimo istnienia jednostkowych przypadków znalezienia dziewczyny przez Przegrywów, to jednak społeczność pozostaje nieprzekonana i nie dowierza swoim potencjalnym mentorom. 


Do tej pory nie użyłem wyrazu “praca” do opisu utworu, jakim jest Przegryw. Powodem jest to, że ta pozycja stanowi dla mnie wyzwanie. Z jednej strony mówi o społeczności, która albo ogniskuje w sobie wszelkie antyspołeczne postawy, albo sama wysącza do kultury masowej swoje poglądy (zobacz np. :https://www.dwutygodnik.com/artykul/7738-przegryw.html) . Niemniej jednak nie pozostawia człowieka obojętnym i na przykład mnie skłoniła do refleksji nad stanem społeczeństwa oraz jego życiem w ogólności. Z drugiej strony trudno jest obiektywnie określić te strumienie wpływów i to, jak bardzo marginalnym zjawiskiem jest kultura przegrywu. Wracając jednak do powodów, dla których nie nazywam tego pracą, to jest właściwie jeden - praca sugerowałoby pozycję naukową. Tak jednak raczej nie jest - jest to pozycja w najlepszym przypadku stylizowana na naukową/obiektywną  i cieszyło mnie to, że w jednym z wywiadów jedna z autorek stwierdziła, że powstaną na ten temat regularne prace naukowe. To bardzo obiecujące i z pewnością należy to zaliczyć do plusów zjawiska, którym jest ta książka. 


Zazwyczaj staram się przytoczyć w swoich recenzjach sylwetki autorów. Tutaj jednak też mam duży problem z genetyką tego dziełą. W mojej ocenie jest ono problematyczne właśnie z uwagi na to, jaka komunikacja została zbudowana wokół książki, i w jaki sposób o społeczności przegrywów wyrażają się same autorki. Moje zastrzeżenia budzą kompetencje dziennikarskie pani Herzyk, która (jak wydaje mi się po sprawdzeniu jej profilu na linkedin oraz kilku jej życiorysów) nie była pisarką, czy reportażystką do czasu ukazania się tej książki. Myślę, że jej wykształcenie pozwala co najwyżej zjawisko przegrywa zilustrować przy pomocy jakiejś formy artystycznej ekspresji, a nie opisać. W jej dokonaniach pisarskich znajduje się współpraca z portalem noizz.pl, gdzie zajmuje się głównie uzewnętrznianiem swoich poglądów oraz przeżyć związanych z komentarzami na temat jej własnych działań czy wyglądu. Poglądy te bywają mocno kontrowersyjne, dlatego pozwolę sobie umieścić odsyłacze do szczególnie, według mnie, ciekawych tekstów tej pani. Muszę przyznać, że cieszę się, że o dzisiejszej pozycji dowiedziałem się z poleceń na instagramie, a nie z reklamowych wywiadów autorek. Ich postawa w trakcie ich udzielania tak mocno kontrastuje z treścią książki, że momentami zastanawiałem się, czy osoby wygłaszające swoje przekonania w taki sposób dysponują wrażliwością, która pozwoliłaby im zgłębić istotę problemu. Na szczęście forma reportażu, który napisały, zupełnie niweluje ich opinie, a książka wielkimi fragmentami przytacza wypowiedzi obiektów reportażu. W tej kwestii bardzo dobrą ilustracją tego, co mam na myśli, będzie wywiad pani Herzyk z Łukaszem Kadziewiczem dla onetu - https://www.youtube.com/watch?v=zZ_kIo9OBWI. Także po obejrzeniu innych wywiadów moja wiara w obiektywizm i rzetelność opinii autorek została zachwiana. 


Nie będę polemizował z kompetencjami dziennikarskimi pani Wieczorkiewicz. Jest ona uznaną w pewnych kręgach dziennikarką. Poprzednia jej pozycja - Gwałt polski - powstała we współpracy z Mają Staśko, trudno więc odmówić pani Patrycji talentu do organizowania partnerstw z barwnymi postaciami. Na tym kończy się pisarskie CV tej autorki. Trudno jednak nie zauważyć, że stara się ona równoważyć niektóre odważniejsze stwierdzenia p. Herzyk, ale sama nie stroni od wulgaryzowania zagadnień, które chce omawiać.


Rzadko zdarza mi się tak dokładnie zapoznać się ze szczegółami dotyczącymi danej książki. Wydaje mi się jednak, że było to w tym przypadku istotne, gdyż pojawienie się tej pozycji na rynku zogniskowało w sobie problem relacji twórcy i utworu. Uważam, że sama treść jest bardzo budująca, chociażby przez kontrast z naszą codziennością. Przerażający jest fakt jak daleko mogą zostać upośledzone umiejętności społeczne człowieka i jak wiele rzeczy może pójść nie tak w samym tylko okresie dorastania. Rozumiem, że prawdopodobnie cała książka opiera się na wyjątkach (cała społeczność, z którą interaktowały autorki wydaje się liczyć nie więcej niż 30 osób), ale mimo wszystko, momentami chwyta człowieka przerażenie, że takie poglądy i postawy mogą mieć miejsce w XXI wieku w Europie środkowej. Myślę, że czytelnik z pewnością łatwo odnajdzie się w opisywanych przez przegrywów sytuacjach szkolnych, czy domowych, które nie skończyły się aż tak pomyślnie, jak dla przeciętnego człowieka, często skutkując w życiu tych wybitnie nieporadnych jednostek traumą i schorzeniami psychicznymi. Dodatkowo na karku czuć powiew biedy i patologii. To właśnie te czynniki przewijając się gdzieś w tle budują mroczną atmosferę całości książki - atmosferę chorego myślenia, biedy, pierwotnych instynktów i porażki. Oczywiście nie brak tutaj humoru, momentów kiedy kibicujemy bohaterom, którzy próbują z tej sytuacji wyjść, osiągając różne skutki. Jest to obraz wielowymiarowy, złożony i to jest właśnie powód, dla którego zdecydowałem się opisać wam tę książkę. Rozwój bowiem nie jest wynikiem przyjemności, ale zazwyczaj trudu.

Komentarze

Popularne posty