PLUSY I MINUSY - Stefan Buijsman

 


 

        Plusy i minusy to jedna z pierwszych książek przeczytanych przeze mnie w tym roku. Nowy rok to nowe postanowienia i nowa energia i pewnie to wiele osób zaskoczy, ale myślę, że właśnie tę nową energię można odnaleźć dzięki Plusom i minusom. To bardzo przyjemna, miejscami mocno wciągająca opowieść o tym, jak znienawidzone cyferki pomagają nam rozerwać się po szkole czy pracy .

Przyznam się, że kiedy pierwszy raz zobaczyłem kolorową okładkę, czułem się raczej zniechęcony do tej lektury. Niedbale przerzuciłem kilka stron i okazało się, że pomimo marketingowego bełkotu słownego i wizualnego, którym opatrzono obwoluty, treść książki jest bardzo logiczna i poukładana. Dodatkowo tak się złożyło, że przenikają się w niej zagadnienia z matematyki, filozofii i historii, aby opowiedzieć nam niezwykłą historię o tym, jak matematyka działa i stopniowo pomaga nam pozbywać się naszych ograniczeń myślowych. Mimo poruszania wielu zagadnień matematycznych i nieco trudnego pierwszego rozdziału, tekst, zaczynający od tego jak powstały cyfry, pozwala leniwie śledzić najważniejsze przyczyny tak szerokiego wykorzystania matematyki. W tym miejscu muszę się przyznać, że sposób wynalezienia cyfr – od żetonów, aż do znaków na tabliczkach, czy papirusach – zrobił na mnie ogromne wrażenie, ponieważ nigdy wcześniej nie słyszałem tak dokładnego wyjaśnienia pochodzenia cyfr jako takich. Na przykład, czy wiedzieliście skąd w ogóle wzięła się potrzeba wynalezienia systemu liczenia w czasach starożytnych? Kto i po co wymyślił matematykę? Ja też się wcześniej nad tym nigdy nie zastanawiałem, bo matematyka była obecna od samego początku życia każdego z nas. A w tej książce w ciekawy sposób poznajemy jak i po co wymyślono matematykę jako taką. Dodatkowo autor koncentruje się na codziennym jej wykorzystaniu poprzez wieki, snując fascynującą historię o tym, jak od matematyki – od prostych równań, gdzie wyniki są dokładne, przeszliśmy do rachunków prawdopodobieństwa czy teorii grafów, których rozwiązania nie są dookreślone znakiem równości i pozwalają na prawdziwość twierdzenia, że 1+1 nie zawsze równa się dokładnie 2.

Niestety, jak każda pozycja, ta także ma swoje minusy. Poza dość trudnym, filozoficznym wstępem, w którym zastanawiamy się nad celem matematyki i sposobem, w jaki opisuje ona rzeczywistość uważam, że końcówka jest trochę mało treściwa i nieco zaciemnia obraz niektórych faktów. W końcowych rozdziałach znajduje się niepełny i dość trudny opis teorii grafów, który szczerze mówiąc dał mi jedynie mgliste wyobrażenie o tym, w jaki sposób ta metoda jest wykorzystywana przez wyszukiwarki internetowe czy mapy. Dodatkowo autor nie wspomina i nie daje jasnej wskazówki, że teoria grafów jest tylko jednym z narzędzi, które sprawiają, że te wynalazki (wyszukiwarki/mapy) działają. Choć w sumie trudno spodziewać się tego po książce, która ma (w tym przypadku - zaledwie) 300 stron.

Czy w świetle tych minusów nadal warto czytać Plusy i minusy? Jak najbardziej tak. Ja znalazłem w tej pozycji bardzo szybką, lekką i przyjemną lekturę, dzięki której dowiedziałem się jak matematykę postrzegali starożytni, jak unikają jej używania niektóre plemiona oraz jak noworodki rozpoznają różnice między jeden a wiele. To naprawdę pomogło mi zbudować bardzo szeroki obraz tej dziedziny nauki. Warto także dodać, że inwestycja w lekturę to tylko około 7-8 złotych – jeśli ktoś z Was byłby zainteresowany, chętnie polecę link do strony, gdzie można ją dostać. Ta książka kierowana jest głównie do nastolatków, którzy szukają odpowiedzi na pytanie – Po co ta matma?  i na to pytanie odpowiada bardzo dobrze, pokrywając dziury w wiedzy zdobywanej/zdobytej w szkole podstawowej. Polecam ją szczególnie osobom, które myślą, że nigdy nie zrozumieją matematyki. Możecie się miło zaskoczyć.

 

W.

Komentarze

Popularne posty