MINDF*CK - Christopher Wylie

 


     

        Żyjemy w epoce fake newsów – to bardzo popularne stwierdzenie ciśnie się na usta, gdy na co dzień spotykamy się z natłokiem sensacyjnych informacji, które po czasie okazują się być fałszywe. Z tego właśnie powodu stajemy się coraz bardziej nieufni do wiadomości i zaczynamy przyjmować tylko te, które pasują do naszego światopoglądu. Wiem, że w tych kilku zdaniach nie jestem w stanie wyrazić emocji, które towarzyszyły mi podczas czytania Mindfuck’a. Było ich mnóstwo – niech świadczy o tym fakt, że jest to jedna z niewielu pozycji w ciągu ostatnich lat, którą, mimo natłoku obowiązków, udało mi się pochłonąć tylko w trzy dni. Dlaczego warto ją przeczytać? Z uwagi na bardzo ważne zagadnienia, które w bezpośredni sposób dotykają nas każdego dnia – informacje, postrzeganie świata oraz nasze samopoczucie – te właśnie rzeczy odgrywają tutaj pierwsze skrzypce. Pozycja, którą chcę dziś przedstawić, opowiada też, a może przede wszystkim o tym, że żyjemy w świecie zaawansowanych operacji psychologicznych. Autor pokazuje dokładnie miejsca, które szczególnie wystawiają nas na ich działanie i tłumaczy, dlaczego tak trudno jest nam się bronić przed tym – mimo że wydaje się nam inaczej.

Książka jest zapisem doświadczeń zawodowych Christophera przy współpracy najpierw z Liberalną Partią Kanady, a potem całej masy moralnie złych praktyk, jakich dopuszczano się w firmie Cambridge Analytica (CA) i spółkach jej podobnych. Głównym tematem jest oczywiście kampania prezydencka Donalda Trumpa w USA oraz kampania dotycząca Brexitu – Leave EU i Vote Leave. Pojawia się też temat kilku wstępnych operacji w państewkach położonych na Pacyfiku czy w Afryce, które udowodniły, jak bardzo precyzyjnym narzędziem jest mikrotargeting. Oczywiście CA została ostatecznie zniszczona medialnie, ale jej dokonania przejęły inne firmy. Wylie w bardzo przystępny sposób opowiada o zawiłościach współczesnej analizy danych i mikrotargetowania. W swojej publikacji opisuje w jaki sposób najnowsze odkrycia naukowe z pogranicza statystyki i psychologii pozwoliły zaoferować bogatym klientom finalny produkt – skuteczną pomoc w prowadzeniu kampanii wyborczych w dowolnym miejscu na świecie.

Wylie stara się też pokazać skrawki swojego prywatnego życia, opowiedzieć o emocjach, które mu towarzyszą, a także o jego liberalnym światopoglądzie. Bardzo przypadł mi do gustu ten kontrast pomiędzy jego uporządkowanym życiem politycznym, które możemy postrzegać jako ułożone i względnie przyzwoite, a rzeczywistymi przeżyciami emocjonalnymi i uczuciowymi Chrisa. Wylie prowadzi nas przez zawodową karierę i opowiada o jej najjaśniejszych i najciemniejszych stronach. Jako mocno stymulujące intelektualnie odebrałem doświadczenie bycia uczonym przez osobę o odmiennych poglądach i odmiennych racjach – a jednocześnie bliską na jakimś trudnym do wyrażenia poziomie międzyludzkim. 

          Jeśli chodzi o autora: Christopher Wylie jest prawdopodobnie najważniejszą postacią drugiej dekady dwudziestego pierwszego wieku. Analityk danych (ang. data consultant), który zdecydował się ujawnić najbardziej szokującą prawdę minionego dziesięciolecia – w jaki sposób nasze wybory przestają być naszymi wyborami. W wyniku swoich działań nagłaśniających działania firm powiązanych z CA Wylie został zbanowany na facebooku oraz Instagramie. Chris stara się przedstawić współczesne operacje informacyjne, które są w stanie nie tylko kierować naszymi preferencjami – są także w stanie delikatnie modyfikować nasz profil psychologiczny i sprowadzić nas do roli konsumenta najszerzej rozumianego produktu. To straszna rzeczywistość. Porównując informacje dostarczone przez Wikileaks do rewelacji Wyliego uważam, że Wikileaks szokują jedynie nagromadzeniem materiałów – w gruncie rzeczy ujawniając rzeczy, o które podejrzewaliśmy amerykański rząd czy inne mniejsze afery. W mojej ocenie skandal wywołany publikacjami Wylie’go jest dziesięciokrotnie mniejszy, niż być powinien i wywarł tysiąckroć mniejsze konsekwencje, niż można by oczekiwać po aferze tego kalibru. Dlaczego? Jest to skutkiem niezrozumienia i jednocześnie bagatelizowania niebezpieczeństwa, które często powtarzamy, jak na przykład – Żyjemy w epoce fake newsów, czy technologii nie da się ująć w ramy prawa. Takie stwierdzenia nie docierają do nas i nie uświadamiają co dokładnie się za nimi kryje – ta książka stara się właśnie ten stan zmienić.

        W trakcie lektury widzimy, jak najpodlejsze ludzkie instynkty – rasizm, homofobia, zazdrość itd. – mogą stanowić idealne podłoże do odbioru przekazu przy użyciu najnowocześniejszych technologii tworzonych w szklanych biurowcach. To bardzo mocno łączy się z aktualnym dla mnie tematem wolności pozytywnej – wolności do czegoś – jak bardzo ważną rolę zyskują filozofia i etyka oraz psychologia, czyli nauki, które w codziennym życiu wydają się być mało istotne. Podstawą przekazów w dwóch najszerzej opisanych kampaniach był negatywny ton i prowokujące materiały dostarczane z odpowiednią częstotliwością. 

        Ostatni rozdział proponuje także rozwiązania legislacyjne, jednak jest tylko przyczynkiem do wielkiej dyskusji, która powinna rozgorzeć po publikacjach tego kalibru. Mam nadzieję, że opisywane tu zagadnienia zostaną potraktowane z należytą im uwagą wcześniej, niż przed 2050 rokiem, kiedy to już może być o wiele trudniej o ich skuteczność. Jest to ważne tym bardziej, że problem i narzędzia, które wykorzystano do manipulacji rzeszami ludzi, zdają się coraz bardziej kwestionować nie tylko porządek prawny, ale także sam sens jego używania, próbując zastąpić go regulaminami i jednostronnie korzystnymi umowami, które podtyka się użytkownikom mediów społecznościowych.

        Bardzo liczę na to, że przy odrobinie czasu poświęconego lekturze dacie się porwać w ten niezwykły wir wydarzeń i znajdziecie ją równie interesującą jak ja.

 

               W.                   

Komentarze

Popularne posty