DZWONNIK Z NOTRE DAME - Victor Hugo

 

 

Uczy: wrażliwości, złożoności świata, że happy end nie zawsze jest możliwy.

Wstęp:

 Po dłuższej nieobecności wypada przywitać się raz jeszcze wraz z nowym tekstem. Tym razem wybieramy się w podróż po klasycznej literaturze francuskiej XIX wieku. Muszę przyznać, że klasyki angielskie i francuskie są jednymi z najbliższych mi dzieł. Któż bowiem tak zręcznie zgłębił prozę życia jeśli nie Balzac, Hugo, Conrad czy Conan Doyle. Co prawda tytuł powieści, który tutaj podałem, nie jest jej prawdziwym tytułem, ale tak to już bywa z książkami, które zachowały się w kulturze popularnej na dłużej.

Autor:

                Victor Hugo jest jedną z postaci, której trudno nie kojarzyć choćby ze słyszenia. Poza omawianym tutaj Dzwonnikiem, ma na swoim koncie Nędzników czy Legendę wieków. Był zdecydowanym przeciwnikiem kary śmierci i żywo polemizował w swoich powieściach z instytucją państwa ukazując skutki poszczególnych działań z punktu widzenia osób, których one dotykają. Jego poglądy można by dziś postrzegać jako populistyczne, ale zdecydowanie niosły ze sobą uniwersalne pytania, z którymi społeczeństwa zmagają się także współcześnie.  

Opis:

                W książce poznajemy życie Paryża XV wieku, w którym to stykają się ze sobą różne warstwy społeczne. Wspólnym mianownikiem jest władza, szacunek, wiara oraz katedra, która zdaje się symbolizować wszystkie te wartości razem. Co ważne, według ówczesnego prawa w bramach kościoła każdy mógł uzyskać łaskę i azyl. Ma to o tyle znaczenie, że - jak Hugo nam pokazuje - czcigodny archidiakon może zakochać się w ubogiej cygance, która tego schronienia szuka, cyganka może mieć inne zdanie na ten temat, na świecie nie ma tylko dobrych ludzi oraz że potwory czasem są po prostu potworami, a piękne dziewczyny mogą być zapatrzone w siebie. Dodatkowo intrygi polityczne i toczone pod osłoną nocy rozmowy, przywoływanie duchów i ukazywanie się kolejnych twarzy postaci sprawia, że klasyczny utwór czyta się gładko i z wypiekami na twarzy. Nie znajdziecie tutaj natomiast łatwych odpowiedzi na złożone pytania. Hugo nie zyskał tak wielkiego rozgłosu opierając się na niewymagających fabułach i szczęśliwych zakończeniach. Otrzymujecie tu próbę sportretowania społeczeństwa w jego najbardziej szczegółowych pragnieniach i potrzebach, a także zobaczycie w jaki sposób potrzeby te wpływają na życie toczące się w mieście.

                Wielu z Was zapewne widziało wersję Disneya, więc na widok tytułu mieliście przed oczami piękną Esmeraldę, dobrodusznego Quasimodo i okrutnego arcydiakona. Wydarzenia przedstawione w Dzwonniku potraktowano w bajce z dużą swobodą, w zasadzie zostały zawężone do motywu pięknej i bestii oraz tego, że miłość zawsze zwycięża. Jeśli chcecie odkryć różnorodność jeszcze wciąż średniowiecznego Paryża i obserwować te wszystkie dziwne zrządzenia losu, to ta książka zdecydowanie wam na to pozwoli. Ale jeśli znacie je tylko z Disneya, to może czas przekonać się jak wielu rzeczy nie udało się bądź nie można było pokazać w ugrzecznionej i bajkowej wersji? A uwierzcie, jest tego dużo.

Dlaczego warto:

                Toczy się tutaj bardzo wartka dyskusja o tym na ile religia oraz obowiązek zwrócenia przysługi mogą powodować chęć porzucenia swoich kolejnych potrzeb. Czy ratując komuś życie można w zamian oczekiwać porzucenia miłości? Czy robiąc jeden dobry uczynek uprawnia do kolejnych darowizn w przyszłości. Zagadnienia, które ukrywają się za wielowątkową fabułą, są niezwykle delikatne – czy kochać to żyć? Czy rujnować lata pracy i wyrzeczeń na rzecz dramatycznych porywów serca? Kto potrafi to zmierzyć? Gdzie kończy się dbanie o siebie, a zaczyna egoizm? Na szalach losu leżą ludzkie losy, a odważniki zmieniają się wraz z upływem historii. Te dylematy, niepewność i poetycka oprawa prozy przenoszą czytelnika w świat wyższych wartości; pozwalają doświadczyć i ocenić samego siebie w sposób, w jaki niewielu mogłoby się spodziewać.

Zakończenie:

                Na niektóre pytania nie ma uniwersalnych odpowiedzi. Żyjemy w czasach, w których bardziej przykłada się wagę do własnego zysku niż do postępowania słusznie. Czy jednak wcześniej było inaczej? Kto jeszcze walczy o możliwość swobodnego patrzenia w lustro? Moim zdaniem autor portretując problemy różnych ludzi stara się zwrócić uwagę na ich niezwykle złożoną i różnorodną naturę.  Warto poznać opisany pięknym językiem i wielką zręcznością świat Hugo z realnymi problemami brzydkich ludzi,. Kto wie, do jakich wniosków Was to zaprowadzi?  

 

W.               

 

Komentarze

Popularne posty